Tytuł oryginały: Elite Kings Club. The Silver Swan
Autor: Amo Jones
Seria: Elite King's Club
Tom: 1
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Opis: Madison Montgomery to typowa dziewczyna z bogatego domu. W życiu nastolatki wszystko się zmienia, kiedy jej matka dopuszcza się zbrodni, a potem popełnia samobójstwo. Wybucha skandal, przez który dziewczyna znajduje się na językach wszystkich. Gdy ojciec Madison ponownie się żeni, zapada decyzja o przeprowadzce, a dziewczyna trafia do prywatnej szkoły. Mogłoby się wydawać, że to jej szansa na nowy start…
Madison przekonuje się, że mury szkoły skrywają straszne tajemnice, a wszystkimi uczniami rządzi grupa dziesięciu niepokornych chłopaków. Elite King’s Club rozsiewa wokół siebie aurę tajemniczości i terroru. Chociaż dziewczyna nie chce wierzyć plotkom na ich temat, zaczyna mieć wątpliwości, kiedy wpada w oko przywódcy elitarnego klubu. Okazuje się, że Bishop zaczął na nią polowanie.
Dlaczego członkowie Elite King’s Club nienawidzą Madison, a mimo to dyskretnie pilnują jej bezpieczeństwa? Co stało się z poprzednią dziewczyną, która związała się z jednym z nich? Dlaczego te wszystkie mroczne tajemnice są tak niebezpiecznie pociągające?
~*~
O tej książce było przez chwilę głośno na Instagramie i stąd wzięło się moje zainteresowanie tą pozycją. Pamiętam, że była ona zachwalana jako bardzo dobra i generalnie opisywana w samych superlatywach. Niestety albo stety moje zdanie na temat tej pozycji jest bardzo negatywne.
"Sekrety są bronią, a spustem milczenie."
Sama fabuła miała być tajemnicza i wciągająca jednak okazała się powieleniem wcześniejszych, już dawno zużytych schematów. Zamiast tajemniczej fabuła okazała się przewidywalna, słabo zaplanowana i po prostu głupia. Czytając takie książki zastanawiam się czy autorki kiedykolwiek widziały licealistę, bo statystyczny licealista nie jest umięśnionym, wszechwiedzącym Bogiem.
Opisy były bardzo okrojone i napisane w taki sposób, że omijając je nie traciło się (nic nie wartej) historii. Czasami miałam wrażenie, że czytam podręcznik do anatomii czytając sceny miłosne, co dla mnie jako osoby uwielbiającej biologie było zabawne (albo mam bardzo dziwne poczucie humoru).
"Biblioteka ma w sobie coś magicznego. Jest niczym portal do wielu różnych światów."
Postacie były bardzo nierozwinięte, mimo, że próbowały za takie uchodzić. Relacje między nimi były bardzo mało skomplikowane biorąc pod uwagę na to co fabuła próbowała zasugerować. Jednym słowem postacie można opisać jako papierowe.
Gdyby książka miała w sobie elementy fantastyczne myślę, że moja ocena byłaby odrobinę lepsza. Jednak ta historia odbywa się w normalnym, dzisiejszym świecie. Problemem jest to, że książka nie próbuje przekonać czytelnika do tego, przez co jest po prostu słaba.
"Witaj, Madison. Możliwe, że nas nie znasz, ale my znamy ciebie. Chcemy zagrać w pewną grę. Oto co się stanie, jeśli przegrasz..."
Nie polecam jej czytać, ponieważ nie jest to nic odkrywczego ani wspaniałego. Jeśli jednak jesteście małymi masochistami tak jak ja, to koniecznie podzielcie się ze mną swoimi przeżyciami z tą książką!
Moja ocena: 3/10

Dzięki za szczerość w recenzji. 😊
OdpowiedzUsuńOdpuszczę sobie. Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńKsiążka nie dla każdego :)
UsuńDobrze, że szczerze napisałaś. Teraz przynajmniej wiem co mam omijać. ;)
OdpowiedzUsuńSzczerość popłaca :)
Usuń