Tytuł oryginału: Paper Princess
Autor: Erin Watt
Seria: Królewska
Tom: 1
Wydawnictwo: Otwarte
Opis: Życie Elli Harper nie przypomina bajki – dziewczyna nie ma ojca, często przeprowadza się z miasta do miasta, ciężko pracuje i codziennie walczy, by związać koniec z końcem. Jedynie marzenia o lepszym jutrze podtrzymują ją na duchu. Czy jest szansa, aby się spełniły?
Nagle za sprawą członków rodziny Royal Ella trafia do świata bogactwa i luksusu. Nie wie jednak, że ta piękna otoczka skrywa niewyobrażalne zepsucie. Reed, jeden z pięciu braci, jest „perłą w koronie” rodu Royalów. Dziewczyna nie potrafi się oprzeć jego urokowi, lecz chłopak za wszelką cenę chce zniszczyć jej fascynację.
Stopniowo na jaw wychodzą rodzinne tajemnice, a Ella uświadamia sobie, że jest w stanie przetrwać wszystko – oprócz życia w pałacu Royalów.
~*~
Czyli przygody małego masochisty część następna. Wybrałam tę książkę z wiedzą, że jest ona słaba i najprawdopodobniej będę miała jej dosyć po kilku stronach. Jednak moje zapędy aby cierpieć wygrały ze mną i skończyłam czytać tą książkę i z rozpędu przeczytałam następną część. Jednak przejdźmy dzisiaj do tej pierwszej części i dowiedzmy się dlaczego była ona taka zła.
Nikt nie chce, by go zniszczono. Wszyscy chcemy zostać uratowani.
Po pierwsze jest to książka bardzo, ale to bardzo nieoryginalna. Rodziców nie ma bo przeszkadzali by młodej bohaterce która jest silną i niezależną kobietą i sama potrafi o siebie zadbać. Spotyka później na swojej drodze bardzo przystojnego chłopaka z którym od początku ma negatywne relacje, które się przeradzają później pod wpływem imperatywa w tą jedyną, prawdziwą miłość. Sama fabuła nie byłaby zła, tylko bardzo prosta gdybym nie czytała podobnych historii wiele razy. Miałam wrażenie, że to był zlepek kilku książek, a bohaterowie zostali nazwani inaczej. Nieoryginalności mówię nie.
Miłe rzeczy nie idą w parze z miłymi ludźmi.
Sami bohaterowie byli tacy sami jak tytuł książki - papierowi. Można by ich bronić na podstawie ich wieku ponieważ nie każdy licealista jest dojrzałymi człowiekiem, jednak w tym przypadku takie wyjaśnienie mi nie pasuję, gdyż bohaterowie zostali wykreowani na bardzo mroczne, seksowne i niebezpieczne stworzenia. Tyle, że nie. Kiedy ktoś próbuje mnie przekonać, że jakaś postać prowadzi bogate życie to niech takie będą jej rozmowy i relacje z innymi postaciami.
Plusem tego potworka jest to, że czytało się go bardzo szybko głównie przez to, że większą część zajmowały dialogi. Sama książka mimo, że była zła sprawiała mi radość. Analogicznie można to porównać do cudownych (kiepskich zdaniem innych) filmów typu "Sharknado". Pamiętajcie jednak - czytacie na własną odpowiedzialność.
Moja ocena: 3/10

Ja podziękuję. 😊
OdpowiedzUsuń:)
UsuńTyle że "Sharknado" ma przynajmniej jakiś absurdalny i przez to zabawny koncept
OdpowiedzUsuńFakt :)
UsuńZ początku sądziłam że to może być ciekawa książka ale po twojej recenzji nie jestem pewna czy chcę po nią sięgać :/
OdpowiedzUsuńZapraszam na mojego nowo otwartego bloga trapped-in-book.blogspot.com
Nie warto sięgać :)
UsuńWpadnę w wolnej chwili :)
Ajj, odpuszczę sobie.
OdpowiedzUsuńNie ma niczego do żałowania :)
Usuń